Zachłyśnięcie u dziecka – kiedy potrzebna jest pilna pomoc?

Zachłyśnięcie u dziecka – kiedy potrzebna jest pilna pomoc?

Dyżur na karetce specjalistycznej. Sobota.

Godzina 11:20.

Słoneczny, spokojny poranek rozrywa głośny dźwięk alarmu na tablecie:

„Dziecko, 1,5 roku. Zatrzymanie krążenia. Brak oddechu. Kod 1.”

W karetce z miejsca zapada ta ciężka, paraliżująca cisza. Sygnały wyją na maksimum, a w głowie biegnie tylko jedna myśl: „Boże, obyśmy zdążyli”.

Wpadamy do domu. Zapach ciepłego obiadku, zabawek rozrzuconych na dywanie i… przerażający, rozdzierający serce krzyk.

Na środku salonu leży malutki chłopczyk. Twarz sinobiała, ciałko wciśnięte w dywan.

Ojciec klęczy nad nim i rozpaczliwie uciska jego drobną klatkę piersiową. Dłonie trzęsą mu się tak bardzo, że ledwo trafia w mostek. Z oczu płyną mu łzy, a z piersi wyrywa się szloch.

Obok na podłodze zwinięta w kłębek leży matka. Jest w zaawansowanej ciąży.

Trzyma się za brzuch, uderza dłonią o podłogę i krzyczy jak w obłędzie:

– On tylko spał! Boże, przecież on tylko spał! Przecież we wtorek tylko trochę zachłysnął się mlekiem!

– Przejmujemy! Rurka, worek, wkłucie, adrenalina! – rzucam krótko.

Rzucamy się na kolana. Działamy w amoku, ale z chirurgiczną precyzją.

Uciskam to małe, wątłe ciałko. Popycham klatkę dwoma palcami.

Raz, dwa, trzy…

Wdmuchujemy tlen.

Igłę udaje się wbić w malutką żyłkę.

Podajemy leki.

Oczy dziecka są półotwarte, nieruchome, wpatrzone w sufit.

Zatykasz emocje w sobie. Masz przed sobą matkę w ciąży, która na Twoich oczach traci pierwsze dziecko, ale musisz być skałą.

Dwie minuty. Analiza rytmu. Płaska linia.

Kolejne uciśnięcia. Minuty uciekają jak piasek przez palce. Przyjeżdża druga karetka…. 10 minut. 20 minut. 40 minut…

Ręce mdleją, pot zalewa oczy, a na monitorze ciągle ta sama, przeklęta, prosta linia.

W końcu opuszczam ręce. Spoglądam na kolegę. Pokręcił tylko głową.

Podejdź teraz do tych rodziców. Powiedz im, że ich świat się właśnie zawalił.

Krzyk matki po słowach: „On nie żyje” będzie mi brzmiał w uszach do końca życia.

Spis treści

Co zabiło tego malucha?

We wtorek w trakcie karmienia zachłysnął się mlekiem. Pokasłał, uspokoił się, zasnął. Rodzice myśleli, że po sprawie.

Ale płyn nie trafił do brzuszka – wlał się głęboko do płuc.

I tu dochodzi do tragedii:

  • Gdy płynu jest dużo: zalewa pęcherzyki płucne i odcina tlen natychmiast. Dziecko dusi się w kilka minut.
  • Gdy płynu jest mniej: mleko zmieszane z kwasem żołądkowym zaczyna po cichu „przepalać” tkankę płucną (tzw. Zespół Mendelsona). Rozwija się ciche, potężne zachłystowe zapalenie płuc. Płuca sztywnieją, dostają obrzęku, zalewa je ropa i bakterie.

Przez 3 dni ten chłopczyk powoli powoli gasł, a jego małe płuca umierały. Rodzice myśleli, że jest po prostu senny…

Nie lekceważ zachłyśnięcia

Jeśli Twoje dziecko silnie się zachłyśnie, obserwuj je przez 24–72 godziny.

Gdy pojawią się:

  • przyspieszony, świszczący oddech,
  • gorączka,
  • nawracający kaszel,
  • nienaturalna senność, wiotkość i bladość…

Rzucaj wszystko i jedź na SOR. Czasami pierwsze objawy to jedyny sygnał ostrzegawczy, jaki dostaniesz.

Udostępnij ten wpis. Może uratować czyjeś dziecko przed cichą śmiercią.

// Czytaj dalej

Inne aktualności